Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty

2 kwietnia 2020

26 marca 2019

27 listopada 2017

W zdrowych ciałach - jeden duch


Dzisiaj zapytałam Czytelników, o czym chcieliby poczytać. Jestem ostatnio na krzywej wznoszącej, jeśli chodzi o nastrój, twórczość i chęć do działania, byłam więc w miarę pewna, że napisanie o umyśle grupowym okaże się pestką (dziękuję Agacie za temat!). Kiedy jednak zaczęłam się przymierzać do tego wpisu, trochę się sprawy pokomplikowały...

Wspólne podejmowanie decyzji

Jak wiecie, jestem bardzo konkretną osobą lubię na początek uporządkować dyskusję, zanim zdąży się w niej zrobić bałagan. Zaczęłam więc szukać definicji określenia umysł grupowy i... nic. Przynajmniej nic z takiej definicji, jaka by mnie satysfakcjonowała. Trochę lepiej było po angielsku, bo definicje znalazły się w Słowniku Oksfordzkim i Słowniku Merriam-Webster. Generalnie definicje pojęcia group mind zawierają podstawową informację: umysł grupowy to wspólny pogląd jakiejś grupy na coś, wspólna idea lub pragnienie, które dzielą wszyscy członkowie grupy i dominujące nad zdaniem poszczególnych członków.



Brzmi w sumie coś, co łączy każdą grupę, która z jakiegoś powodu ma wspólny cel. Cel ten jednoczy grupę i sprawia, że grupa trzyma się razem. Co w sumie jest i prawdą w przypadku Wicca i umysłu grupowego kowenu. Spotykamy się razem i mamy wspólny cel, by przeprowadzać rytuały, prawda?
No, niby prawda, ale i tak dawno nie słyszałam takiego niedopowiedzenia.

Magiczne zespolenie

Kowen jest wyjątkowym rodzajem grupy - pracuje razem magicznie i to regularnie, we w miarę niezmiennym gronie. To już nie jest zbiegowisko, ale zespół, którego członkowie są nomen omen zespoleni. Każdy członek kowenu przyjmowany do takiego grona, jest inicjowany i składa magiczną przysięgę, co z kolei prowadzi do wytworzenia się specyficznej więzi, pieczęci, która zespala i scala całą grupę na poziomie energetycznym, ale też duchowym i głęboko mistycznym. Taki rodzaj więzi trudno znaleźć w innych okolicznościach. I to właśnie w momencie inicjacji nowy członek wiccańskiej rodziny zaczyna łączyć się z umysłem grupowym swojego kowenu. A to dopiero początek.

Cały dowcip polega na tym, że to co dostajemy w momencie inicjacji, bądź to co uda nam się wypracować z kowenem do którego chcemy przystąpić (o ile to w ogóle się uda), to dopiero maleńki zalążek porządnego uczestnictwa w grupowym umyśle. Kiedy powstaje nowy kowen i dołączają do niego pierwsze osoby jego group mind jest jeszcze bardzo maleńki. Bardzo pomaga wtedy przyjaźń między członkami kowenu, utrzymywanie kontaktu i spędzanie wspólnie czasu, jednak absolutnie najważniejsza dla ukształtowania silnego i zdrowego umysłu grupowego jest wspólna regularna praktyka - czyli rytuały. No ale chyba po to się zakłada koweny, no nie?

Troszeczkę łatwiej jest, kiedy nowa osoba dołącza do ustanowionego już i silnego kowenu z potężnym umysłem grupowym. Nowa osoba, przy odrobinie zaangażowania nie powinna mieć problemu z dopasowaniem się do zespołu, jeśli zespół otworzy się na tę osobę. Jednak, jak widzicie i tu jest potrzebna chęć współpracy wszystkich stron.

Kadr z serialu "True Blood". Kowen jaki był - taki był, ale kadr jest przepiękny ;)

Różni ludzie, jeden umysł

No i oczywiście na skład jakościowy umysłu grupowego składają się wszystkie poszczególne umysły go tworzące, czyli cechy wszystkich kowenowiczów razem i z osobna. Muszą być do siebie dobrane pod takim względami, aby członkowie kowenu się wspierali, pomagali sobie i by magiczna więź była jak najskuteczniejsza. W pewnym sensie muszą być to osoby pasujące do siebie charakterami, temperamentem, ale nie tylko, bo tych cech, które trzeba brać pod uwagę jest wiele. Do tego należy wziąć pod uwagę pewną spójność poglądów w grupie, zdolności magiczne, zaangażowanie... Udział poszczególnych osób w grupie trzeba rozważyć na wielu płaszczyznach... tym jednak większość z Was nie musi się martwić - już w tym głowa arcykapłanów, żeby dobrać ludzi, którzy będą do siebie pasować.

Widzicie więc, że w Wicca koncept umysłu grupowego jest głębszy i bardziej skomplikowany, niż na to wskazuje jego słownikowa definicja. To już nie tylko wspólna idea, łącząca grupę we wspólnym celu. To więź magiczna, duchowa pieczęć, przenikająca do kości, a z drugiej strony cały czas wymagająca pracy nad jej wzmacnianiem, pielęgnowaniem i pilnowaniem, by wzrastała i dawała siłę i korzyści wszystkim członkiem kowenu.
No dobrze, ale czas zadać sobie pytanie - na co to komu?


Strefy wpływów

Wicca jest ścieżką praktyki grupowej. Nie ma Wicca bez kowenu, bo nie ma rytuału bez grupy, a to właśnie rytuał, praktykowanie to najważniejsza część tej religii i jej rdzeń. I właśnie do tego potrzebny jest umysł grupowy - spajając grupę sprawia, że i nasze rytuały są bardziej spójne. Im silniejszy umysł grupowy kowenu, tym większa jego moc, a rytuały stają się coraz bardziej potężne, mają większy wpływ na świat i na nasze umysły. Dzięki umysłowi grupowemu możemy również rzucać skuteczniejsze zaklęcia i łatwiej angażować się w inne wspólne praktyki. Możemy nawet odprawiać rytuały hermetycznie, to znaczy bez fizycznego spotkania się, a za to łącząc się w naszych umysłach.

Nasze stopione umysły łatwiej "synchronizują się" na czas rytuału, łatwiej dostosowują się do siebie i łatwiej wślizgują się w rytualną przestrzeń wspólnie. Łatwiej jest nam też pracować dzięki temu w samym rytuale, znając siebie nawzajem i wspólne możliwości. Oczywiście tak dobre poznanie umysłu drugiej osoby (niekoniecznie z udziałem intelektu i logiki) prowadzi również do skutków ubocznych. Takie skutki obejmują: zauważanie i komentowanie rzeczywistości tymi samymi słowami w kilka osób na raz, kończenie za siebie urwanych zdań, przygotowanie jedzenia bez wcześniejszego umawiania się i nie kończenie z samymi sałatkami oraz branie do ręki telefonu, kiedy już wiesz, że za chwilę zadzwoni członek twojego kowenu.
To wszystko brzmi zabawnie, ale tak właśnie jest.

Pamiętając oczywiście o tych przyjemnościach nie wolno nam zapominać o najważniejszych cechach umysłu grupowego, jaki tworzymy w kowenie. Jego rolą jest pozwolenie nam na przeżywanie rytuału głębiej i pełniej, na łatwiejszą i lepszą praktykę. Łączy on wszystkich członków rodziny w sposób fundamentalny, bo opiera się na magicznej więzi, jednak aby pełnił swoją rolę jak najlepiej, należy o niego dbać, bowiem im silniejszy umysł grupowy, tym głębsze i mocniejsze rytuały jesteśmy w stanie przeprowadzać. A to właśnie to, jest sercem Wicca.


PS. Po więcej materiałów, polecanych artykułów i newsów - zapraszam na stronę Bloga Czarowniczego na Facebooku.

21 listopada 2017

Energia seksualna

Karta z wyroczni autorstwa Toni Carmine Salerno

O energii seksualnej w Wicca bardzo często się rozmawia, ale jeszcze częściej się spekuluje, plotkuje i snuje domysły. W końcu jeśli te całe tajemne rytuały odbywają się nago, to przecież musi być coś na rzeczy? A prawda jest taka, że bardzo, bardzo trudno jest wielu osobom zrozumieć wiccańskie podejście do seksu, zwłaszcza, że należy odróżnić seks od seksu i ilość seksu w seksie ;)

30 października 2017

Umysł po transformacji - wrażenia po konferencji


Już ponad tydzień minął od zakończenia konferencji "Duchowa Alchemia - Transformacje Umysłu",  którą organizowała redakcja  Wiccańskiego Kręgu, a mój umysł jeszcze jest trochę w Krakowie. Niesamowici goście i uczestnicy, niesamowita atmosfera i oczywiście niesamowite ilości spalonych kalorii, żeby to wszystko ogarnąć. Ale opiszę Wam wszystko powoli i po kolei.

Czwartkowe Intro

Konferencja rozpoczęła się w piątek, 20 października, po południu, ale nasza dzielna ekipa organizatorska dotarła już w czwartek, aby zawczasu dopełnić jeszcze kilku formalności. Dzięki temu mieliśmy jeszcze czas na wspólny rytuał w czwartkowy wieczór, ale tym, jak wiecie, nie mogę się z Wami podzielić...

Cała impreza rozpoczęła się w piątek. Spotkaliśmy się, jak przed trzema laty, w hotelu Royal, którego okna wychodzą wręcz na wzgórze Wawelu. To ważne dla naszej historii miejsce jest też miejscem magicznym, w którym przecinają się energetyczne szlaki. Ponoć to tu właśnie znajduje się czakram naszej planety, jedno z najważniejszych jej centrów energetycznych.

Piątkowy start

Udało się nam zgrabnie zarejestrować wszystkich uczestników i po 15:00 w piątek rozpocząć pierwszy wykład z pathworkingiem, który po polsku i po angielsku poprowadzili Agni i Mike Keeling. Warszataty te pozwoliły nam zapoznać się z historią i teoriami dotyczącymi Bafometa, zaś sama medytacja umożliwiła nam pod jego przewodnictwem rozpaść się na kawałki, rozdrobnić i rozpuścić, by na nowo móc złożyć nasze dusze i umysły w jedną całość.

Kolejnym punktem programu był wykład Melissy Harrington, która wprowadziła nas w magiczne życie i twórczość Dion Fortune, ze szczególnym uwzględnieniem jej powieści "Kapłanka Morza". Na podstawie tego utworu, wierszy tej magini, jak i innych fragmentów poezji, które osadzono w rycie otwartego rytuału wiccańskiego, powstał zaś wspaniały rytuał, którego świadkami staliśmy się w piątkowy wieczór. W rolę Bogini wcieliły się nie jedna, ale aż trzy kapłanki, a my płynęliśmy na fali subtelnej, ale silnej jak ocean energii.

Aby pozbyć się jej nadmiaru i uziemić się, udaliśmy się do Klubu Tanecznego Opium. Co prawda w klubie nie byliśmy sami, jak mieliśmy na to nadzieję, ale stoliki czekały, zarezerwowane dla nas, muzyka oraz drinki były wyśmienite i wszyscy, wedle mojej wiedzy, świetnie się bawili.


Intensywna sobota

Po piątkowym popołudniu i wieczorze przyszedł czas na pełną wrażeń sobotę, 21 października. Rozpoczęliśmy wcześnie i bez trzymanki, bowiem już od 9:30 w tajniki procesu alchemicznego i Wielkiego Dzieła - Opus Magnum wprowadzał nas Wayland Smith. Wykład ów był przygotowaniem do wieczornego rytuału, nie brakło więc chętnych do wzięcia udziału w tym warsztacie.

Przed lunchem Vivianne i Chris Crowley opowiadali nam o Carlu Gustawie Jungu. Zarówno z punktu widzenia psycholożki i nie-psychologa usłyszeliśmy, co ciekawego każde z nas, zajmujących się pogaństwem i magią, może wyciągnąć i lepiej zrozumieć dzięki pracom Junga i wprowadzonym dzięki niemu do psychologii zagadnieniom związanym ze świadomością, podświadomością i nieświadomością zbiorową, jak również poznaliśmy sylwetki magów i czarownic, którzy inspirowali się jego pracą. Wiedzieliście, że Aleister Crowley znał prace Junga, zanim w ogóle stały się popularne... ?

Po lunchu, przed godziną 14:00 swój wykład i warsztat na temat Hermetyzmu oraz medytacji hermetycznej poprowadził Rufus Harrington. Niestety, nie dałam rady się na niego wybrać. Zmęczenie zmogło mnie bardzo, a do tego wzywały kolejne organizatorskie obowiązki... Ale zaręczam Wam, że rozmawiałam z Rufusem, przepraszając go pięknie, a on wspaniałomyślnie zgodził mi się wybaczyć ;) Mam nadzieję, że jeszcze dane mi będzie popracować z Hermetyzmem wspólnie z Rufusem.

A taki mieliśmy widok zaraz po wyjściu z hotelu. Udało mi się złapać zdjęcie Wawelu w krótkiej przerwie, którą udało mi się pazurkami wyskrobać.
W sobotnie popołudnie wysłuchaliśmy jeszcze wykładu Mellisy o tym, jak wraz z postępującym rytuałem podążamy wgłąb magicznego, mistycznego rytuału, w którego centrum następuje misterium - spotkanie z Bogami. Wieczorem zaś miejsce miał rytuał Wielkiego Dzieła. Rytuał oparty na przemianie alchemicznej w jej trzech fazach, podzielonych na siedem, powiązanych z kolejnymi planetami magicznych i duchowych operacjach. Rytuał miał zaskakującą dynamikę, ciągle przyspieszając i ciągnąć nas coraz mocniej w kolejne transformacje. Był bardzo dokładnie przygotowany, a świadomość, że organizatorzy tego rytuału właśnie, Wayland i jego ekipa, podróżowali z daleka, by go nam zaprezentować i zaprosić do udziału, że precyzja jak i gracja wręcz powalały.

Po 21:00 przenieśliśmy się do Klubu Zaginiony Świat. Choć ukryty w podwórku i w pierwszym momencie trudno go dostrzec, to miejsce o niezwykłej atmosferze, gdzie klimat dalekich podróży miesza się z archeologicznym duchem. To tu właśnie odbył się nasz wielki, halloweenowy bal maskowy. Niezwykle mnie cieszy, że aż tyle osób zdecydowało się na maski bądź przebrania - stanowiliśmy niezwykle barwną bandę!
Na balu zaprezentowaliśmy uczestnikom naszej konferencji i naszym drogim gościom małą niespodziankę. Poprosiliśmy znaną warszawską tancerkę i właścicielkę szkoły tańca orientalnego Hamsa o mały pokaz. Wszyscy podziwiali piękną Agatę Zakrzewską z zapartym tchem, a wierzcie, było co podziwiać przez tych kilka minut - ucieleśnienie gracji i wdzięku.
Tylna strona naszych programów, zaprojektowana przez młodego, utalentowanego artystę. Piękna jest!

Zaskakująca niedziela

W niedzielę, 22 października pospaliśmy trochę dłużej i warsztaty rozpoczęliśmy dopiero po 10:15. Tym razem prezentację przygotował dla nas Krzysztof Azarewicz z O.T.O. Opowiadał nam o Bartzabelu - duchu Marsa oraz o tym, jak Aleister Crowley przygotował i przeprowadził taki rytuał w 1910 roku. Po tym niedługim, ale treściwym wprowadzeniu Krzysztof i jego ekipa przeprowadziła dla nas ten sam rytuał - dokładnie taki sam jak Crowley i jego pomocnicy ponad 100 lat temu. Pieczołowicie wykonany ołtarz, krąg i odtworzone dokładnie magiczne formuły pozwoliły na sprowadzenie marsowego ducha do ciała rytualnego medium... ale nie będę za dużo zdradzać, niech historia ta zostanie owiana mgiełką tajemnicy.

Podziękowania

I to niestety już wszystko, bo po rytuale musieliśmy już zakończyć konferencję i podziękować wszystkim pięknie, a podziękowania swoje pragnę i tutaj powtórzyć.
Raz jeszcze dziękuję za wspaniałe warsztaty osobom, które poprowadziły kolejne punkty programu:
Agni i Mike'owi Keeling
Melissie i Rufusowi Harrington
Vivianne i Chrisowi Crowley
Waylandowi Smithowi
Krzysztofowi Azarewiczowi

Ja od siebie dziękuję również wszystkim organizatorom konferencji, szczególnie Nefre, Vivi i Agni, które włożyły mnóstwo wysiłku i serca, by konferencja odbyła się zgodnie z planem, jak również wszystkim moim kowenowiczom.
Podziękowania składam również na ręce Kamila Dymińskiego - artysty, który zaprojektował dla nas piękne i profesjonalne programy konferencji. Ukłony należą się też wspaniałej Agacie Zakrzewskiej, która zaprezentowała wspaniały pokaz tańca brzucha na naszym balu maskowym

Dziękuję również wszystkim uczestnikom konferencji - w końcu by jej nie było, gdyby nie Wy. Mam nadzieję, że długo będziecie jeszcze ją mile wspominać i że wiele się nauczyliście, jak i świetnie się bawiliście. Oby Wasze bransoletki z medalionami służyły Wam dobrze jako miłe pamiątki tych wydarzeń.
Do zobaczenia, mam nadzieję, wkrótce!

Ja, Agni i Mike - jeszcze chwilka relaksu, przed ostatecznym powrotem na ziemię ;)
PS. Śledźcie Wiccański Krąg na Facebooku i na stronie, pojawi się na pewno relacja uczestników konferencji.

PPS. Zachęcam oczywiście do polubienia fanpage bloga Czarowniczego na Facebooku!

14 lutego 2017

14 czerwca 2016

Wiccański Krąg - nowy projekt!

Kochani Czytelnicy!

Jak zapewne wiecie od lat współpracuję z Wiccańskim Kręgiem.
Jest to jedyna tego rodzaju strona w polskim internecie. W całości poświęcona jest Wicca, związanej z nią magii i duchowości. Jest też jedyną stroną współtworzoną przez tyle osób, bo poza pokaźną, rodzinną redakcją, mamy teksty wielu, wielu twórców zza granicy. Tłumaczymy artykuły, głównie z angielskiego, pokazujące różne spojrzenia i różne aspekty Wicca - oczywiście za wiedzą i zgodą ich autorów, wszystkie teksty pozyskujemy legalnie, abyście bezpiecznie mogli poznawać tę ścieżkę z różnych perspektyw ze źródeł rzetelnych i sprawdzonych przez inicjowanych wiccan.

Jednak jak każda strona, tak i Wiccański Krąg w końcu musi przejść zmiany. Stąd zaplanowaliśmy remont i update strony, by było można łatwiej z niej korzystać (w tym na komórkach i tabletach), odświeżenie jej wyglądu, newsletter z informacjami o nowych artykułach...
Tak poważne zmiany wymagają jednak skorzystania z pomocy fachowca i mamy nadzieję, że dzięki Waszemu wsparciu uda się nam zebrać fundusze potrzebne na do realizacji naszych planów. Wydatki sięgną około 2000 zł, ale każdy grosz się przyda.

Zachęcam gorąco nie tylko do obejrzenia, ale i przekazywania dalej filmu o naszym projekcie!


Więcej szczegółów o naszej nowej inicjatywie możecie przeczytać pod TYM LINKIEM
Przyda się nam każda kwota, każde dobre słowo i każde przekazanie sprawy dalej,
więc udostępniajcie informacje o akcji na swoich profilach i wpłaćcie chociaż złotówkę

Już dziś, po jednym dniu akcji mamy ponad 7% procent potrzebnej nam kwoty
- pięknie dziękuję naszym darczyńcom!


2 grudnia 2015

Zapraszam na Wiccanisko 2016

Zespół "Wiccańskiego Kręgu" serdecznie zaprasza wszystkich pełnoletnich zainteresowanych Wicca, inicjowanych i nieinicjowanych, a także sympatyków na nasz coroczny zjazd!

Zdjęcie ze strony Wiccański Krąg

Kiedy i gdzie?

Wiccanisko 2016 odbędzie się w dniach 25 - 28 sierpnia (od czwartku po południu, do południa w niedzielę). Poznamy niesamowicie magiczne i otwarte na ciekawych ludzi miejsce położone niedaleko Jeleniej Góry, miejsce, gdzie łąki i pola spotykają się ze sztuką alternatywną. (Dokładna lokalizacja wraz ze wszystkimi niezbędnymi informacjami zostaną przesłane uczestnikom Wiccaniska nieco później, gdyż, zgodnie z pradawnym zwyczajem, miejsca spotkań wiedźm objęte są tajemnicą... a poza tym nie chcemy zbędnego rozgłosu wśród niezainteresowanych tematem.)

Ekscytujący, nowy program

W programie Wiccaniska znajdą się między innymi Warsztaty Wicca Study Group, które wprowadzą w świat Wicca osoby raczkujące w temacie, potrzebujące informacji o Kole Roku, wiccańskich wierzeniach, inicjacji czy podstawach rytuału i magii. 
Nie zapominamy też o naszych starych znajomych, którzy chętnie dowiedzą się czegoś nowego. Dla nich będą między innymi: 
• Wykład, dyskusja oraz nauka interpretacji snów
• Warsztat o korespondencjach żywiołów, talizmany i amulety
• Wykład oraz dyskusja: "Czy dywinacja to Wicca czy bardziej ezoteryzm?"
• Warsztat o mocy kolorów, jaki wysyłają komunikat i jak na nas wpływają
• Czarowniczy bazarek na którym będzie można sprzedać i zakupić przeczytane książki czy magiczne rękodzieło
• Ludowe sposoby ochrony osób i mienia
• Magia a księżyc - czyli kiedy wykonywać jakie zaklęcia
• Dla fanów Terrego Pratcheta: "Jak Kapelusz Pełen Nieba i Babcia Weatherwax mogą nas przygotować na wiccańską naukę?"
• Dla fanow Tolkiena przygotowaliśmy rytuał eksperymentalny, skupiający się na symbolice Silmarilionu
• Na prośbę uczestników powtórzymy wykłady na temat hinduskich Bogów oraz "Mistycznym w symbolizmie pszczół w starożytności i w Wicca"*

W tym roku warsztatów będzie znacznie więcej. Oprócz nich odbędą się również pathworkingi, sezonowy rytuał, medytacje i ćwiczenia energetyczne związane z wiccańską praktyką.
W integracyjnej części będą gawędy i śpiewy przy ogniskach każdego wieczoru. Mamy nadzieje, że na jeden z nich uda się nam zorganizować dużą imprezę z ekstatycznym bębnieniem. 
Więcej informacji podamy już wkrótce.
*przedstawiony program może ulec zmianie

Gdzie można się wyspać?

Przygotowaliśmy dla was następujące możliwości zakwaterowania na miejscu, gdzie znajduje się ośrodek goszczący Wiccanisko 2016:

A) Za 250 zł zapewniamy 3 noclegi w dużej sali, na wygodnych materacach z pościelą, pełne wyżywienie (3 posiłki dziennie) - ok 20 miejsc 
B) Za 220 zł zapewniamy 3 noclegi w dużym namiocie na terenie ośrodka (śpiwór i materac/karimata we własnym zakresie), pełne wyżywienie - ok 15 miejsc 
C) Również za 220 zł zapewniamy 3 noclegi na polu namiotowym (namiot, śpiwór i materac/karimata we własnym zakresie), pełne wyżywienie 
D) Za 190 zł - opcja z noclegiem we własnym zakresie, zapewniamy pełne wyżywienie (Osobom wybierającym tę opcję prześlemy kilka propozycji, gdzie w okolicy naszego ośrodka można zarezerwować miejsce)

Wszystkie "własnej produkcji" posiłki wegetariańskie będą przygotowane z ekologicznych produktów wyhodowanych na lokalnej farmie.Jeśli nie możesz czegoś jeść (dieta wegańska, cukrzycowa, bezglutenowa, cierpisz na alergie pokarmowe), daj nam znać w zgłoszeniu. W razie konieczności możemy za symboliczną opłatą pomóc w dojeździe(szczegóły później).
Bardzo prosimy o przesyłanie zgłoszeń z wybraną opcją noclegu przesyłać na adres mailowy wiccanski-krag@wp.pl

Zwracamy się też prośbą o wpłacenie do końca bezzwrotnej zaliczki w wysokości 50 zł - wpłata ta zagwarantuje rezerwację miejsca na Wiccanisku 2016. Numer konta znajdziecie z mailu zwrotnym, odpowiadającym na Wasze zgłoszenie.

Kilka ważnych informacji na koniec...

Pamiętajcie proszę, że członkowie Wiccańskiego Kręgu nie pobierają żadnych opłat za prowadzenie warsztatów czy organizację zjazdu i nie mamy z tej imprezy żadnych materialnych zysków. Całą wpłatę przeznaczamy na rezerwację ośrodka i wyżywienie oraz na materiały niezbędne do dobrego przeprowadzenia warsztatów i rytuału.

Serdecznie zapraszamy do zapisów wszystkie pełnoletnie osoby zainteresowane lub sympatyzujące z Wicca i Czarostwem. (Osoby niepełnolenie! Jeśli chcecie wziąć udział w Wiccanisku 2016 proszę, o wstępny kontakt na mail).
 Więcej informacji o dotychczasowych edycjach naszych spotkań znajdziecie na stronie http://www.wiccanski-krag.com/spotkanie.html . Zachęcamy też do lektury artykułów z naszej "Biblioteczki" i "Kociołka Inspiracji" na http://wiccanski-krag.com/ oraz do odwiedzenia forum.

Serdecznie pozdrawiamy!
Blessed Be!
Redakcja Wiccańskiego Kręgu

... a poza oficjalnym ogłoszeniem

Niedługo będzie nowy post, w którym postaram się wyjaśnić, co się dzieje, że tak długo nie ma nowych wpisów. Mam nadzieję, że się zmieni to za czas jakiś, ale sami wiecie... czasem potrzebna jest priorytetyzacja.
Mam nadzieję, że nadal lubicie Blog Czarowniczy na Facebooku!

22 czerwca 2015

Szczęśliwa siódemka

Monogram Chrystiana VII (wszystkie ilustracje z Wikimedia Commons)
 W końcu nadszedł czas na kolejny z serii wpis o magii liczb - tym razem przyjrzymy się siódemce.
Wpis dedykuję Arkowi.
 
Najprawdopodobniej siódemka była uważana za ważną już w prehistorii. Za przykład może tu posłużyć malowidło ścienne z Lascaux, na którym na głowę konia naciera siedem wielkich byków. Zbudowany 5 tysięcy lat temu ziggurat babiloński o nazwie Etementaki miał siedem kondygnacji, podobnie jak Silbury Hill w Anglii czy piramida Dżosera w Egipcie, które są niewiele od zigguratu młodsze.


Jeden z możliwych modeli Etementaki
Pierwszym ludem, co do którego mamy pewność, że przypisywali siódemce wielką rolę, byli Sumerowie. Czcili oni siedmiu Bogów Anunnaki oraz siedmiu Bogów Losu, znali siedem wielkich wiatrów, siedem gwiazdozbiorów i tyle samo złych demonów. Sławili siedem imion Isztar, a do sumeryjskich podziemi prowadziła droga przechodząca przez siedem bram. Siódemka pojawia się z resztą często w sztuce sumeryjskiej - znane są przedstawienia dłoni z siedmioma palcami czy siedmiogłowe węże, w literaturze zaś powstało określenie "za siedmioma górami" - czyli bardzo daleko.

Persowie, podobnie z resztą jak Sumerowie, również dzielili świat na siedem sfer a ziemię - na siedem części. Wierzono, że odbyło się siedem walk między Ormuzdem a Arymanem. Do legendy przeszła też informacja, że Zaratusztra zginął mając 77 lat. Z resztą według zaratusztrianizmu ludzkość miała pojawić się na ziemi w siódmym tysiącleciu od założenia świata, zaś siódme tysiąclecie dziejów ludzi będzie pierwszym z nowej, niekończącej się epoki dobra. 

Płaskorzeźba przedstawiająca Ormuzda (Ahura-Mazdę)
Ważną rolę siódemka jako symbol odgrywała również w Indiach. Według jednego z hymnów Rygwedy Suria (czyli Słońce) podróżuje po nieboskłonie powozem, do którego zaprzęgnięto siedem koni. Znana jest też historia o tym, jak Bóg grzmotu, Indra, zabijając smoka Writrę i wypuszcza z jego ciała siedem rzek. Z kolei do ust Waruny - Boga nieba i wody, siedem rzek wpływa, dzięki czemu nigdy nie wyschną. Inny znany z religii wedyjskiej Bóg - Agni, identyfikowany z ogniem, przedstawiany był często z siedmioma ognistymi językami. Hinduską tradycją jest również "siedmio-krokowy" ślub - młodzi musieli się chwycić za ręce i zrobić razem siedem kroków. W Indiach jednak większą rolę miała dziewiątka, uznawana za przeciwieństwo siódemki.

Ciekawą sytuację widzimy w Grecji, gdzie symbolika liczb była w dużej mierze zależna od regionu. Wiemy, że w całej Grecji występowały boskie rodzeństwa w liczbie siedmiu (podobnie jak w przypadku rodzin składających się z trzech członków). Znanych jest nam więc siedem Plejad, siedmiu synów Heliosa, siedmiu synów i córek Niobe. Siedem młodych dziewcząt i siedmiu młodzieńców domagał się jako ofiary Minotaur każdego roku. Grecy znali też siedem cudów świata.
Szczególnie ważna siódemka była w Tebach. Wieszcz pochodzący z tego miasta - Terezjasz, miał ponoć żyć aż siedem pokoleń. W wyprawie Siedmiu przeciw Tebom każdy wojownik bronił jednej z siedmiu bram. Wierzono też, że siedmiu wygnańców z Teb wyzwoliło miasto spod okupacji Sparty. Co ciekawe - w niektórych regionach Grecji wyróżniano siedem Hesperyd i siedem Muz.

Siostry "Plejady" na obrazie Elihu Veddera
Siódemka była ważna także dla Rzymian - uważano ją za symbol miasta Rzym. Legenda głosi, że założono je na siedmiu wzgórzach (choć w rzeczywistości prawdopodobnie było ich więcej), a rzymską poezję zapisywano heptametrem. 

To oczywiście nie wyczerpuje listy siódemek w kulturze i religii. Pojawiają się one często np. w wierzeniach ludów Wschodniej i Zachodniej Afryki. W Starożytnym Egipcie była to liczba prawdopodobnie związana z Ozyrysem i mumifikacją. Ciało Boga pocięto na 14 części, a proces mumifikacji w którym, według zapisów, używano siedmiu olejów, trwał 70 dni. W Japonii znanych jest Siedmiu Bogów Szczęścia, w Chinach zaś - kojarzy się z kultem zmarłych lub z tradycyjną astronomią, w której wyróżniano siedem ważniejszych gwiazd. Niektóre wersje irlandzkiej legendy o Cuchulainnie mówią, że bohater ten miał po 7 palców u rąk i nóg, pierwszy raz zaś trzymał w ręce broń w wieku siedmiu lat. W wielu kulturach wierzy się, że siódmy syn siódmego syna może stać się wilkołakiem lub wampirem, w innych - przeciwnie, miałby być uzdrowicielem i magiem. W Islamie wspomina się o tym, że niebo, piekło i ziemia składają się z siedmiu warstw każde.

Siedmiu japońskich Bogów Szczęścia
Symbolika siódemki najmocniej jest widoczna w Biblii. W Starym Testamencie siedem jest wręcz liczbą świętą. Słowo "siedem" pochodzi z tego samego źródła co słowa "przysięga" czy "pełnia. Siódemka to w hebrajskim również to samo co "tydzień", czasem nawet może być to dowolny odcinek czasu, składający się z siedmiu odcinków. Czasem, ze względu na brak samogłosek w większości Starego Testamentu, trudno stwierdzić, o jakie określenie dokładnie chodzi.
Siódemka oznacza w tym wypadku pełnię, jakiś doprowadzony do końca etap, wręcz epokę (stąd opisywanie powstania świata w siedem dni - sześć dni stworzenia i jeden na boski odpoczynek). W wielu miejscach w Biblii siódemka oznacza również mnogość, powtarzanie czegoś po wielokroć. Aby jeszcze bardziej podkreślić to symboliczne znaczenie wielości, pełni i doskonałości, stosuje się wielokrotności, takie jak siedemdziesiąt czy siedemdziesiąt siedem, jak w jednym z bardziej znanych fragmentów Ewangelii wg św. Mateusza:

Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?" Jezus mu odrzekł: "Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy". (Mt 8, 21-22)
Siódemka w Biblii wysuwa się najbardziej na pierwszy w plan w Apokalipsie. Wiele symboli występuje po siedemkroć - świeczniki, anioły, gwiazdy, głowy Smoków i Bestii, trąby i tak dalej i tak dalej... Siedem razy występują też otchłań i Szatan. 
W katechizmie katolickim znajdziemy również wiele siódemek - dary Ducha Świętego, uczynki miłosierne względem duszy i ciała, grzechy główne... tu również można by długo wymieniać.


W magii ze względu na swoją symbolikę (głównie biblijną, lecz nie tylko) siódemka może być uważana za swego rodzaju dopełnienie trójki. O ile trójka jest zwielokrotnieniem i zwiększeniem mocy, o tyle powtórzenie jakiegoś zaklęcia czy gestu siedem razy, jest nie tylko jego dopełnieniem, ale również zamknięciem, zakończeniem. To co wykonane siedem razy - już się domknęło, dokonało. Analizując subtelnie inny odcień znaczenia trójki i siódemki wydaje się, że powtarzanie czynności czy rytualnego gestu trzy razy byłoby spotęgowaniem go, więc pewnie najchętniej będzie używane podczas przyciągania czegoś bądź osiągnięcia w czymś sukcesu. Z drugiej strony siódemka, jako zamknięcie pewnej całości, może pojawić się raczej w rytuałach zamknięcia jakiegoś rozdziału, podziękowania Bogom, za otrzymane dary, podsumowanie jakiegoś rozdziału w naszym życiu.

Oby było to zamykanie tylko dobrych, pełnych obfitości rozdziałów.
Niech siódemka przyniesie Wam szczęście!

PS. Jak zwykle - zapraszam do polubienia Bloga Czarowniczego na Facebooku!

29 maja 2015

Nie jesteś przeklęty, do choinki!

Niektórzy być może uważali, że mój wpis o osobach poszukujących na wszystko zaklęć był trochę surowy. Obawiam się, że dzisiaj będzie jeszcze bardziej stanowczo. Obserwuję w dalszym ciągu co się dzieje w ogólnomagicznym półświatku egzoterycznym i ze zgrozą stwierdzam, że wśród osób roszczeniowo szukających zaklęć na każdą okazję jest specjalna podgrupa, najbardziej chyba wytrwała w szukaniu prostych rozwiązań niewymagającymi ścieżkami.
Przeklęci...

Przeklętych na takich otwartych forach czy innych towarzystwach można pęczkami rwać. Każdy szuka lekarstwa na niepowodzenia wywołane złym okiem, ociotowaniem, klątwą, urokiem, voodoo czy innym strasznym rytuałem. Ofiarami padają wszyscy, sami użytkownicy owych forów, ich partnerzy, rodzina i znajomi... Należy się strzec, bo nigdy nie wiadomo, kiedy klątwa dosięgnie i Ciebie, mój Czytelniku!
Opisana przeze mnie niedawno postawa takich roszczeniowych poszukiwaczy nie pozwala im oczywiście sprecyzować szczegółów. Dopytywanie się o nie zwykle nie przynosi skutków, bo zanim normalny człowiek spróbuje się dowiedzieć poza tym, że "ta baba w pracy jest wredna a mi wszystko idzie źle", już pojawi się kilku "specjalistów", którzy zapewnią ofiarę magicznej zbrodni, że wystarczy świeczka w odpowiednim kolorze lub klikną "na priv". Okazuje się, o czym się dowiedziałam niedawno, że część owych "specjalistów" zajmuje się właśnie głównie ściąganiem klątw. Bardzo często za odpowiednią opłatą.

Nie zrozumcie mnie źle, ja bardzo współczuję ludziom, którym się nie układa. Są chwile w życiu, kiedy sypie się dosłownie wszystko dookoła. Człowiek będący w takiej sytuacji zrobi przecież wszystko, żeby sobie pomóc. Zapewne jest skłonny zapłacić nawet niemałą kwotę. Nawet osobie obcej, podejrzanej, anonimowej i nie dającej żadnej gwarancji poprawy. Ja wiem, że nieszczęście może odebrać rozum, ale błagam o minimum logicznego myślenia. W końcu chodzi o to, żeby zwoją sytuację poprawić, a nie pogorszyć, a pomoc pseudoeksperta zwykle niewiele pomoże. Zwłaszcza, że nie jesteście przeklęci.

Do jasnej choinki, skąd się biorą takie pomysły? Żeby kogoś przekląć, nie tylko na kogoś marudzić i złorzeczyć, ale na prawdę, na serio przekląć, potrzeba dużo mocy, doświadczenia i trzeba wiedzieć, co się robi, nie wystarczy być "wredną babą z pracy". Oczywiście jest łatwiej wierzyć, że dosięgła nas klątwa, nie trzeba sobie wtedy zaprzątać głowy swoją winą w tym, co nas spotyka. Klątwa to świetny kozioł ofiarny, kiedy nie mamy odwagi przyznać się przed sobą, że jesteśmy odpowiedzialni za to, co nas spotyka. Tak, drodzy Przeklęci - sami jesteście sobie winni!

Nie szukajcie winy dookoła, nie obwiniajcie innych za swoje niepowodzenia! Może jesteście mało zaradni albo nierozważni i stąd was spotykają nieszczęścia? Gapy z Was, po prostu, nieuważne, dlatego wszystkie te małe wkurzające rzeczy spotykają właśnie Was.
Może jesteście zestresowani i nerwowi, nie potraficie się wyluzować i zrelaksować, stąd zepsuły się Wam relacje ze współpracownikami i bliskimi? Pewnie sama obgadałaś "wredną babę z pracy" a teraz sytuacja odbija się na tobie, albo kuzyn "zapomniał" o twoich urodzinach, bo nie pamiętałeś o jego święcie. Kiedy człowiek jest ciągle spięty trudno się na nikogo nie wydrzeć i nie popsuć domowej atmosfery.
Może sami próbowaliście kiedyś rzucić klątwę, albo zrobiliście coś wrednego? Każdy z nas sam może być "wredną babą z pracy" i nasze uczynki odbiją się na nas samych. Z pewnością nie zaszkodziłby rachunek sumienia i przemyślenie, czy aby na pewno wszystkich traktujesz tak, jak sam chciałbyś być traktowany. W końcu karma to... niemiła czasem jest.
A w końcu - może już był czas, żeby się trochę popsuło w życiu? W życiu nie może być zawsze pięknie. Spokój oznacza stagnację, tylko zmiany niosą rozwój. Może te zmiany, które Ciebie dotyczą, muszą zajść? Nie raz jeszcze przyjdzie Ci coś zburzyć, żeby na tych gruzach zbudować coś lepszego.

Klątwy oczywiście istnieją, ale nie uwierzę, że dotyczą chociaż jednego procenta osób, które szukają od nich uwolnienia. Więc, że sama zaklnę - do choinki! Przestań się wykręcać klątwą i weź odpowiedzialność za swoje czyny i swoje życie!
Zwłaszcza, że odpowiedzialność, poza ponoszeniem przykrych konsekwencji i znoszeniem nieprzyjemności, kiedy dzieje się źle, daje też skutek odwrotny - możesz sam sobie przypisać wszystkie zasługi, z czystym sumieniem smakować rozkoszy swojego niezależnego życia.
A kiedy cię znów dopadnie "klątwa" niepowodzeń - masz pełne prawo i obowiązek dążyć do poprawy samodzielnie.

Ilustracja pochodzi ze vitryny Eurovision Ireland

PS. Zapraszam do śledzenia Bloga Czarowniczego na Facebooku!

18 maja 2015

Kartony z mlekiem

Przez długi czas siedziałam zamknięta w swoim bezpiecznym światku wiccańskich stron i forów, tłumacząc sobie książkę, organizując spotkania no i generalnie mając styczność z ludźmi, którzy wiedzą, o co w tym wszystkim biega. Postanowiłam więc wyjść trochę z mojego grajdołka i zaczęłam zerkać trochę na szersze grono osób, które "chcą się zajmować magią", nawet jeśli nie wszystkie z nich wiedzą, co to znaczy albo co z tego wynika.

Pierwsza, mniej liczna grupa w tym gronie to "specjaliści", o których pisał Verm. No ale wiadomo, że wśród początkujących zawsze się tacy znajdują, coby im świecić przykładem.
Druga, znacznie większa grupa, to ludzie szukający porad. Na wszystko.
Moją ulubioną częścią tej grupy jest ta o zaskakującej precyzji pytań. Tacy, którzy piszą, że "szukam nauczyciela", "polećcie dobre książki", wspominałam już chyba o koledze, który "szukał odpowiedzi na trudne pytania", a ostatnim moim hiciorem było "chętnie coś kupię - oferty na priv". No wybaczcie, ale jeśli nie napiszecie, o co Wam chodzi, to nikt Wam nie odpowie. Jeśli ktoś jednak odpowie, to możecie być pewni, że może to być jeden ze "specjalistów", albo ktoś, kto nie ma pojęcia, o czym mówi. Precyzujcie swoje pytania, bo "magia", tak jak "nauka" czy "sztuka" ma wiele gałęzi, a przecież kubistyczne malarstwo na płótnie a realistyczna rzeźba w kamieniu to dwie różne sprawy! Bez informacji o co tak na prawdę pytacie, udzielenie informacji staje się niemożliwe.

Inną podgrupę stanowią ludzie, którzy szukają zaklęć. Wszystkich zaklęć. Na miłość i na odegnanie uczuć, na pieniądze, na pracę, na poprawienie samooceny, na zmianę koloru włosów, na niewidzialność, na poprawę atmosfery a nawet klątw. Powiedzieć, że to roszczeniowe to mało. Powiedzieć, że bez sensu - też za mało. To jest, po prostu niebezpieczne, zwłaszcza jeśli taki wpis okraszony jest prośbą o zgłaszanie się "na priv".
Wiele takich próśb czy poszukiwanych zaklęć jako żywo kojarzy mi się z zaklęciami z pewnej niesławnej witryny internetowej, na której znajdowały się takie zaklęcia jak wspomaganie odchudzania ("Bogini, uczyń tę lodówkę niewidzialną dla mnie"), bądź na znalezienie miejsca parkingowego. Zawsze wspominam wtedy powiedzonko z jednego z dawnych forów - "nie otwiera się magią kartonu z mlekiem". Magia po prostu nie służy do wszystkiego, nie jest odpowiedzią na wszystko i nie da się nią wszystkiego załatwić. Jest naiwnym sądzić inaczej, jeszcze gorzej - dawać się wpędzać w maliny przez zgłaszających się na priv "specjalistów". Serio, chcecie przyjmować rady w sprawie pracy, miłości czy zdrowia od jakiegoś anonimowego obcego spotkanego przypadkowo na ulicy? To czemu robicie to w Internecie?

Nie twierdzę, że magii należy używać zawsze tylko w ostateczności, ale zawsze należy zwracać uwagę na wagę sytuacji, w której się znaleźliśmy. Nikt rozsądny nie pomyślałby nigdy o używaniu magii właśnie do otwierania kartonów z mlekiem - bo i po co? Szukać pracy - no jeśli potrzeba dodatkowej pomocy, to czemu nie? Magia ma nam służyć, ale trzeba się z nią obchodzić po prostu rozsądnie. Jak każde narzędzie używane w zły sposób - będzie działać na naszą niekorzyść. 
Tak jak, znajdywane przeze mnie w różnych zakamarkach sieci, zaklęcia na podniesienie samooceny, dodanie wiary w siebie, poprawienie humoru. Zwykle chodzi w nich o zapalenie świeczki w określonym kolorze, ale nawet jeśli - nie rób tego! Jeśli czujesz się źle, jesteś przybity, czujesz się słaba - nie rzucaj zaklęć, NIGDY. Jest wiele sposobów, które pomogą z samooceną czy wiarą we własne możliwości, ale magia w dużej mierze polega właśnie na korzystaniu ze swojej siły i pewności. Mag czy czarownica, słabi, pełni zwątpienia i przygnębieni, mogą łatwo zostać "pożarci" przez swoje zaklęcie. Pomijając fakt, że kiepsko się skupić w takich okolicznościach, często okazuje się, że nasza magia staje się silniejsza niż my, co może skończyć się nieszczęśliwie.

Magia jest narzędziem przydatnym, ale subtelnym i nie zniesie lekkomyślnego obchodzenia się z nią. Warto jej używać, kiedy sprzyjają temu okoliczności, ale zawsze zważ wcześniej plusy i minusy rzucenia zaklęcia w danej sytuacji. Tylko na litość boską - nie zdawaj się w tym na rady internetowych "specjalistów"!
Zadawaj mądre pytania, szukaj, eksploruj.
I dochodź do odpowiedzi samodzielnie.


PS. Oczywiście zapraszam też do polubienia Bloga Czarowniczego na Facebooku!

10 maja 2015

Dziewięć - czyli trzy po trzy

Pisałam na blogu o trójce już jakiś czas temu, czas w końcu ruszyć do przodu i przyjrzeć się kolejnej magicznej liczbie - czyli dziewiątce.
Wpis dedykuję Marzenie i Nefre.

Podobnie jak trójka, dziewiątka była znana od najdawniejszych czasów, chociaż nie zawsze budziła pozytywne skojarzenia. W Starożytnym Egipcie hieroglifem dziewięciu łuków oznaczano na przykład wrogów Egiptu, zaś w dalekiej Japonii słowo "dziewięć" brzmi bardzo podobnie do słowa "ból" lub "cierpienie" (kyu), więc dziewiątkę uważa się za liczbę przynoszącą pecha. Źle może się też skończyć spotkanie z kumiho - koreańskim lisim demonem o dziewięciu ogonach. Początkowo uważane po prostu za psotne stworzenia, z czasem zaczęto wierzyć w ich apetyt na ludzkie mięso. Miały polować na całe rodziny, bądź też wykopywać ludzkie serca z grobów.
Kumiho - wszystkie ilustracje we wpisie pochodzą z Wikimedia Commons
Bardzo duże znaczenie dziewiątka ma w kulturze Indii. Nazwą Navaratna - dziewięć klejnotów, określano grupę dziewięciu osobistości na dworze cesarza. Hinduscy astronomowie zakładali istnienie dziewięciu planet, a Navaratri - święto ku czci dziewięciu form Bogini Durgi trwa dziewięć dni. 
Co ciekawe, w Chinach dziewiątka budzi zupełnie inne skojarzenia niż w Japoniii czy Korei i uważa się ją za dobrą i przynoszącą szczęście. Słowo "dziewięć" brzmi dla nich tak samo, jak "długowieczny", pewnie stąd jest to liczba smoków. W przeciwieństwie do naszego wawelskiego potwora, chiński smok jest symbolem magii i mocy. Może występować w dziewięciu formach, opisuje się go dziewięcioma atrybutami, ma też dziewięciu synów. Smok był często symbolem cesarza, jego władzy i siły.
Wyłożona glazurą ściana w Datong, przedstawiająca dziewięć smoków, pochodzi z 1392 roku. To największy taki zabytek w Chinach.
Spójrzmy w końcu na Europę, bo tu również dziewiątka odgrywała ważną rolę. W Starożytnej Grecji na przykład dziewięć muz towarzyszyło orszakowi Apollina. Mawiano, że dziewięć dni i nocy należy wędrować, żeby sięgnąć do niebios. Tyle samo zaś miało trwać spadanie z nieba na ziemię i kolejne dziewięć - by z ziemi spaść aż do Tartatu. I co dla nas ważne - dziewięć dni trwać miały misteria eleuzyjskie ku czci Demeter, którą często przedstawiano z dziewięcioma kłosami. Niektórzy Grecy twierdzili zaś, że najdoskonalszym wiekiem, którego człowiek mógł dożyć, to 81 - dziewięć razy dziewięć.
Ważna dziewiątka była również dla Skandynawów. Na wielkim drzewie Yggdrasil znajdowało się 9 światów, zaś do samego drzewa by zdobyć wiedzę o runach, przybity był Odyn - aż na 9 dni i 9 nocy.
Przedstawienie kosmosu z mitów skandynawskich - ilustracja z połowy XIX wieku
Nową jakość dziewiątki zyskały w monoteizmach, gdzie dziewięć oznacza pełnię, duchowość czy doskonałość - ponieważ dziewięć to trzy razy trzy. W islamie, na przykład, sznur modlitewny ma 99 paciorków, zaś w Koranie zapisano 99 różnych imion Allaha. Natomiast mocno widać wagę dziewiątki w przypadku chrześcijaństwa. Wyróżnia się tu między innymi dziewięć chórów anielskich. Wiele bożych łask można uzyskać zmawiając trwającą dziewięć dni nowennę lub przyjmując komunię przez dziewięć kolejnych pierwszych piątków w miesiącu. Za to grzesznicy idący do piekła przechodzą przez 9 bram - kolejno trzy spiżowe, kamienne i żelazne (może to stąd pomysł Dantego, by piekło miało dziewięć kręgów).

Ciekawym zjawiskiem są też malowidła i rzeźby przedstawiające Dziewięciu Bohaterów. To trzy triady legendarnych i historycznych postawi, uosabiające ideał średniowiecznego rycerstwa. Każdy chłopak starający się zostać rycerzem musiał ich znać. Co ważne, wszyscy Bohaterowie byli rycerzami, nie zaś potomkami królewskich rodów. W triadzie chrześcijan idealnych rycerzy znaleźli się Karol Wielki, król Artur i Gotfryd z Bouillon. Trzema poganami byli Juliusz Cezar, Hektor i król Aleksander Macedoński. Triadę żydowską tworzyli zaś król Dawid, Jozue i Juda Machabeusz. Niezależnie od triad, Bohaterowie zawsze byli przedstawiani razem - sztukę obrazującą Dziewięciu Bohaterów można dziś znaleźć głównie w Europie Zachodniej, przede wszystkim na terenie Francji i Niemiec.

Czternastowieczne przedstawienie Dziewięciu Bohaterów w Sali Hanzeatyckiej w ratuszu w Kolonii
 W magii dziewiątka to kompletność i spotęgowanie. W swojej wymowie jest bardzo podobna do trójki, bo dziewiątka to właśnie przede wszystkim trzy razy trzy. Napędzające się koło akcji i reakcji - cokolwiek zrobisz, wróci do ciebie po trzykroć, a to co otrzymasz po trzykroć oddajesz znów dziewięć razy. Dziewiątą sefirą Drzewa Życia jest Jesod, co wiąże dziewiątkę także z Księżycem (przecież i kształtem przypomina przybierający sierp). Triady łączą się w triady osiągając pełnię. Koło cyfr się toczy i po 9 znów mamy 0 - cykl zaczyna się od początku. 
Na koniec wpisu - roślina o pięknej nazwie - dziewięćsił
PS. Nie przegapcie kolejnych wpisów - na bieżąco tylko na fanpage Czarowniczego Bloga!

24 kwietnia 2015

Moc Trzech

No i udało się!
Witam kochanych Czytelników setnym wpisem na Czarowiczym Blogu!
Wielkie dzięki, że nadal mnie czytacie i wracacie tutaj, dziękuję za wszystkie "lajki", komentarze i uwagi, które dostaję od Was publicznie i prywatnie, przez Net i osobiście. A dziękować jest za co - przy setnym wpisie blog ma ponad 25 000 wejść, 200 fanów na Facebooku i blisko 200 komentarzy.

Poniższy wpis z przyjemnością dedykuję Wam, drodzy Czytelnicy!
Wszyscy zainteresowani współczesną magią i pogaństwem wiedzą, że trójka jest liczbą magiczną, ale już dużo mniej osób zadaje sobie pytanie, dlaczego tak jest. W jakiś sposób wiele z nas czuje, że trójka jest niezwykle ważna i potężna, wiedza o tym czai się gdzieś pod powierzchnią naszej skóry, przemawiając do naszego instynktu i wyobraźni. Nic dziwnego, bo historia trójek, triad i trójc sięga daleko wgłąb naszej historii.

Jeśli szukamy czegoś neolitycznego, co przetrwało do pogaństwa naszych czasów, z pewnością nie będzie to Wicca czy czarownictwo... ale triskel. Trójramienne spirale znajdowano na przedmiotach z wykopalisk datowanych na trzecie, a nawet i czwarte tysiąclecie p.n.e. Mimo że wzór ten jest kojarzony głównie z Celtami, sporo przedmiotów zdobionych nim odnaleziono w Grecji. Innym bardzo starym symbolem jest trykwetra, która, podobnie jak triskel, może symbolizować wiele trójc w jedności. Przez wiele wieków była związana z chrześcijaństwem jako symbol Świętej Trójcy, jej kształt miał przypominać trzy ryby. W ciągu ostatnich lat bardziej kojarzona jest ze współczesnym pogaństwem i magią, przez co (a może na skutek czego) często pojawia się w filmach, serialach i grach. Znany jest też oczywiście symbol "potrójnego zająca". Dość powszechny w Anglii i północnych Niemczech ornament pochodzi najprawdopodobniej ze Środkowego Wschodu i wywodzi się z Buddyzmu, co udowadnia wiek znalezisk w różnych miejscach, po czym można zaobserwować jego "wędrówkę".
Triskel, trykwetra, potrójny zając - wszystkie ilustracje we wpisie z Wikimedia Commons

Symbole te przypominają o niezliczonych trójkach i trójcach Bogów obecnych w każdej chyba kulturze, będących, tak samo jak one, powszechne w wielu miejscach i czasach. Pomysł Świętej Trójcy, jednego bóstwa w trzech osobach, trzech aspektach jest tak stary, że ginie w mrokach przeszłości. W Starożytnym Egipcie znana była potrójna Bogini Qetesh-Astarte-Anat, która zresztą przybyła nad Nil z Kanaan, więc sam koncept musi być starszy. Również Ra, egipski Bóg Słońca miał trzy twarze - wschodzi jako Kheper, w południe przyjmował imię Re-Hoakhty, a wieczorem - Atum. W świecie Greków i Rzymian łączono niektóre imiona i aspekty Bogiń, tak, że stawały się jedną. Szczególnie często łączono ze sobą bóstwa księżycowe - Atremis, Selene i Hekate lub Lunę, Dianę i Prozerpinę.

Hekate o trzech twarzach
Wiemy również, że Rzymianie czcili Juventas, Junonę i Minerwę jako jedną najwyższą Boginię zwaną Uni. Celtycki Bóg Lugus ma trzy twarze (prawdopodobnie Esusa, Teutatesa i Taranisa). Trzy twarze mają na rozmaitych przedstawieniach również wspomniana Hekate, Trygław, czy Brigid. Potrójne Bóstwa to nie jest zresztą pomysł tylko Europejski. W Indiach istnieje koncept potrójnego Boga... który ma potrójną Boginię za żonę - to Trimurti, czyli Bogowie Brahma, Vishnu i Shiva, którym towarzyszą Boginie Saraswati, Lakshmi i Parvati - Tridevi. W taoizmie zaś najwyżsi Bogowie to Triada Czystych - Yuanshi Tianzun, Lingbao Tianzun oraz Taishang Laojun. Nam zaś, magom i czarownicom, nie wolno zapomnieć o Po Trzykroć Wielkim Hermesie Trismegistusie, który sam ponoć spisał sekret transmutacji na Szmaragdowej Tablicy.

Trimurti i Tridevi na kwiatach lotosu.
Inaczej można z kolei podejść do Bóstw, które, choć z reguły oddzielne, zwykle występują razem w rodzinie. Prawdziwy festiwal takich rodzeństw mieli Starożytni Grecy: Forkidy, Gracje, Hesperydy, Harpie, Gorgony, żeby wymienić część z nich. W całej Europie znane były siostry zajmujące się ludzkimi losami - zależnie od miejsca zwano je Mojrami, Nornami, Parkami czy Rodzanicami. W mitologii nordyckiej to trzech Bogów - Odyn, Ve i Villi stworzyli razem świat, w greckiej zaś trzej synowie Kronosa opiekowali się trzema domenami znanymi człowiekowi: Zeus - ziemią, Posejdon - morzem, zaś Hades - podziemiami. Znamy też wiele boskich rodzin, na czele z Izydą - matką, Ozyrysem - ojcem i Horusem - dzieckiem. Misteria Eleuzyjskie koncentrowały się na Persefonie (córce), Demeter (matce) i Triptolemos (którego Demeter nauczyła uprawy roli).

Horus, Ozyrys i Izyda
Bardzo ciekawym zagadnieniem, o którym chciałabym wspomnieć osobno są Matrony. Rzeźby i płaskorzeźby trzech Bogiń można znaleźc w całej północno-zachodniej Europie - czyli na obszarach podbitych przez Imperium Rzymskie. Rzeźby owe przedstawiały Bóstwo synkretyczne, rzymsko-galo-germańskie, więc wyobrażenia te były rozmaite, ale zawsze przestawiały Wielką Boginię. Często miały różne imiona, część z nich była celtycka, część germańska - w sumie z inskrypcji na rzeźbach i kamieniach znamy ponad 100 różnych imion, którymi były podpisywane Matrony.

Trzy Matrony na reliefie z Bibracte
W naszym codziennym życiu często robimy coś potrójnie. Często potrójnie całujemy się w policzek na powitanie, trzy razy spluwamy przez lewe ramię, żeby odegnać pecha, czasem można też pleść trzy po trzy. Troje - to już tłum, ale do trzech razy sztuka. W całej naszej (i nie tylko naszej!) kulturze, Zachodniej Tradycji Magicznej, na Bliskim Wschodzie trójka oznacza nasilenie, podkreślenie, zwielokrotnienie znaczenia tego, co wykonujemy i wymawiamy trzykrotnie. W Biblii, na przykład, Szatan kusi Chrystusa 3 razy, a Piotr trzykrotnie wyparł się Jezusa, by potem trzykrotnie potwierdzić swoją wiarę w niego. Zaklęcia radzi się czasem powtarzać trzy razy, podobnie jak niektóre modlitwy. Czasem czarownice mówią "so mote it be" (niech tak się stanie) po trzykroć. Znaną magiczną formułą jest też "By three times three" (Po trzykroć trzy). Trójka więc oznacza wzmocnienie. To, co robimy trzy razy jest mocniejsze i skuteczniejsze od tego, co wykonujemy raz.
Warto również wspomnieć o Prawie Trójpowrotu w kontekście trójek. Nie chcę tutaj wchodzić w całą dyskusję na temat jego zasadności, ale wyjaśnić, co oznacza "trzy" w jego nazwie. Skoro już wiemy, że trójka oznacza nasilenie i podkreślenie, całość staje się prostsza do zrozumienia. Prawo Potrójnego Powrotu nie tylko oznacza, że konsekwencje naszych czynów wracają do nas wzmocnione, ale również podkreśla, jak ważna jest odpowiedzialność i ponoszenie tych konsekwencji. Że reakcja jest zawsze odpowiedzią na akcję i za każdy nasz czyn jesteśmy odpowiedzialni.
Dlaczego akurat trójka stała się tak ważna? Trudno powiedzieć, chociaż być może Wszechświat i Bogowie sami dają nam wskazówki, bo cały nas świat jest złożony z trójek. Nasza przestrzeń ma 3 wymiary (wysokość, szerokość i głębokość), żyjemy w 3 aspektach czasu (przeszłość, teraźniejszość i przyszłość). Cały nasz świat zbudowany jest z trójelementowych atomów (protony, elektrony i neutrony), które z kolei składają się z trzech rodzajów kwarków. Wszystko zaś to możemy zauważyć dzięki oczom, widzącym trzy kolory.
A może to dlatego, że na człowieka składa się jego ciało, umysł i dusza.

Triskele na Bramie Floriańskiej w Krakowie
PS. Może jako ciekawostka zainteresuje Was też fakt, że istnieje potrójne Bóstwo... całkiem fikcyjne. W świecie gier "The Legend of Zelda" pojawia się Złota Bogini o trzech postaciach i imionach Din, Faroe i Naryu.
 
Ilustracja pochodzi z serwisu Zelda Dungeon
PPS. Aby być na bieżąco - polub Blog Czarowniczy na Facebooku! Jest nas już 200!

15 kwietnia 2015

Śmierdzący eliksir

Czosnek musi być znany człowiekowi od dawna. Skąd taki wniosek? Chińczycy zapisywali jego nazwę jednym znakiem, wspomina o nim pismo klinowe, zapisy w Biblii i indyjskich Wedach. Najprawdopodobniej zaczęto go uprawiać w Azji Środkowej, do Europy zaś mógł trafić różnymi drogami. Prawdopodobnie za pośrednictwem najazdów, przez Bizancjum, możliwe również, że przywieźli go pracujący w Chinach misjonarze.

Praktycznie od początku swojej kariery czosnek uważano za roślinę magiczną. W Starożytnym Egipcie ponoć noszono go w formie naszyjników z ząbków dla ochrony przez pasożytami i chorobami (zwyczaj ten ponoć przetrwał we Francji aż do ubiegłego wieku!) Wiadomo też, że podawano go do jedzenia robotnikom a nawet niewolnikom, by dodawał sił i zapobiegał chorobom. Wymieniają go również papirusy Ebersa - datowane na ok 1550 rok p.n.e. znalezisko niemieckiego egiptologa to podręcznik staroegipskiej medycyny. Zawiera on, poza informacjami o chorobach wewnętrznych i chirurgii, przepisy na ponad 800 lekarstw, przyrządzanych z roślin takich jak czosnek właśnie, ale też gorczyca, anyż, mięta czy konopie.

Ilustracja pochodzi z Wikimedia Commons
Innym zastosowaniem czosnku było leczenie bezpłodności. Egipcjanki, które miały problemy z zajściem w ciążę, powinny były umieścić ząbek czosnku w pochwie. Jaką ten zabieg miał skuteczność - trudno powiedzieć, ale nawet Hipokrates polecał używanie tej metody. Oczyszczony i pozbawiony łupinki ząbek czosnku należało trzymać w pochwie przez noc, a rano sprawdzić, czy pacjentka odczuwa w ustach charakterystyczny smak i zapach. Jeśli tak - prawdopodobieństwo ciąży było znacznie większe niż w przypadku, gdy takich objawów nie było. Poza tym greccy atleci i wojownicy spożywali czosnek, by zwiększał ich siłę i odwagę. Musiał też być znany z ochrony przed urokami, skoro samo powąchanie go uchroniło Odyseusza przed zaklęciem w wieprza przez Kirke.
Podobnie do Greków czosnku używali starożytni Rzymianie - miał dodawać odwagi i sił. Stąd czosnek był częścią żołnierskich racji, zalecano go również robotnikom polowym w trakcie prac.

Ilustracja pochodzi z Wikimedia Commons
We wczesnym średniowieczu czosnku używano jako leku głównie przeciwko pijaństwu i... nadmiernemu popędowi płciowemu. Całe główki macerowano w winie, które następnie pito lub maczano w nim chleb. Miało to zapobiegać upijaniu się. W Hiszpanii zaś do dziś czosnek zapewnia siłę matadorom i pikinierom - wszyscy żują czosnek przed walkami byków.

Na Bliskim Wschodzie ponoć dotąd panuje przekonanie, że czosnek buduje odporność na trucizny i chroni przed pragnieniem na obszarach pustynnych. W Szwecji należało zawiesić główkę czosnku na szyi  krowy, aby trolle nie wykradały mleka. Ząbek czosnku może też chronić przez urokiem i złym okiem.
No i każdy z nas wie, że warkocz czosnku przy oknie chroni przed wizytą wampira. Jego zapach i noszenie przy sobie ząbków lub główki odstraszają potwora, a krew osoby, która regularnie spożywa czosnek jest dla wampira odrażająca.

Ilustracja pochodzi z Wikimedia Commons
Co sprawia, że czosnek jest tak magiczną rośliną, daje siłę, odwagę, odporność, leczy choroby i odstrasza złe duchy? Allicyna.

Myślę, że spokojnie możemy mówić o tej substancji chemicznej jak o magicznym eliksirze, który zapewnia czosnkowi całą jego moc. Niezależnie od tego, czy wiara w magiczną moc czosnku wzięła się z obserwacji, że ludzie spożywający czosnek rzadziej chorują i szybciej zdrowieją (zatem musi on wypędzać chorobę i chronić przez złymi wpływami), czy też potwory i choroby miałyby się bać zapachu - allicyna odpowiedzialna jest za obie te cechy. Oleista substancja nadaje czosnkowi specyficzny smrodek, który w naturze miał służyć odstraszaniu szkodników, ale to nie wszystko.

Ilustracja pochodzi z Wikimedia Commons
To właśnie allicyna odpowiada za antybiotyczne właściwości czosnku. Poza zwalczaniem bakterii, ma ona również działanie przeciwwirusowe (np. przeciw przeziębieniom i infekcjom paragrypowym, również opryszczce) i przeciwgrzybiczne. Ten związek chemiczny wytwarza się podczas niszczenia komórek, dlatego warto jeść czosnek na surowo, lub też poczekać kilka minut między krojeniem, czy przeciskaniem go, a poddawaniem obróbce cieplnej. Warto wspomnieć o właściwościach antyoksydacyjnych, przeciwzapalnych a także przeciwzakrzepowych, co jest nie bez znaczenia dla naszego zdrowia i odporności.Chociaż przedawkowanie allicyny może być niebezpieczne, to nie jest ono możliwe przy samym jedzeniu czosnku.

Zalety czosnku wychwalali między innymi Pitagoras, Horacy i Szekspir. Czosnek chroni przed złymi duchami, infekcjami i wampirami, dodaje sił i odwagi.
Dlatego mam nadzieję, że nawet osoby, które nie lubią jego smaku i zapachu czym prędzej się do niego przekonają.

Ilustracja pochodzi z Wikimedia Commons
PS. Zapraszam serdecznie na fanpage Bloga Czarowniczego !