
Wejście do Awarii przy Garncarskiej wcale nie okazało się takie łatwe. Niesiona na skrzydłach inspiracji podfrunęłam pod drzwi... i odkryłam, że nie wiem, co dalej ze sobą zrobić. Weszłam ostrożnie do środka - pusto, tylko jedna grupa 3-4 osób siedzi pod ścianą. To pewnie oni - eklektyczna zbieranina...